Moja koleżanka (dawniej nawet przyjaciółka) Julita od dawna mnie obraża ,ale tym razem to była jakaś kumulacja ;) No dobrze zacznijmy od początku. Jestem chora teraz jeszcze nie wiem co mi dolega wiem tylko ,że być może jest to wirus grypy. Nasza ''kochana'' Julitka uważa ,że symuluję i pyta mi się czy maczałam termometr w herbatce z cukrem czy bez (Miałam gorączkę 38.4 teraz na szczęście spadła do 37.4;]).
Starałam się po przyjacielsku wytłumaczyć jej ,że na prawdę źle się czuję i poprosiłam aby do mnie zadzwoniła.
(Tak wiem przynudzam) na co ona się sprytnie wymigała ,że ma gitarę , niemiecki a potem idzie nauczyć się do testów na których mnie na pewno nie będzie.Ja-(nadal po przyjacielsku) powiedziałam Julicie ,ze na tych testach bardzo mi zależy i mam nadzieję ,że do czwartku się wykuruję(wtedy jest test z matmy i z niemieckiego na którym bardzo mi zależy.)
Wtedy Julita zaczęła być bardzo opryskliwa:
cyt. Ta?? Jakoś nie widać. 99,9% klasy uważa ,że udajesz ,symulujesz (od autorki-Oh jakie to smutne ;])
I spójż to wydaje się realne ,bo w zeszłym tygodniu nie było siebie w poniedziałek a miała być kartkówka z fizyki(nic o tym nie wiedziałam)W tym tygodniu codziennie są testy i już w piątek wszyscy mówili ,że ciebie nie będzie.(I w ten sposób Julita przyznała się z resztą nie wiem czy świadomie ,że mnie obgadywała ;])
Potem była nieznacząca dyskusja ,że ona musi iść spać (była 21-.-'')
Na koniec napisałam : Haters gonna hate-mam nadzieję że wszyscy wiedzą co to znaczy
Julitka: Wzruszające.Przez ciebie straciłam godzinę z życia. Wow straciła (tak około) 1/657000 (przy wieku 75 lat , nie liczyłam też lat przestępnych) Ach.. I wcześniej napisała że nie obchodzę ją ja tylko wynik szkoły.
Wprawiło mnie to w refleksję ,zastanowiłam się czy jeżeli byłabym bardzo chora ,wręcz umierająca to czy cieszyła by się ,że nieznacznie podniesie się wynik szkoły.
No koniec mam nadzieję ,że wytrwaliście ;)